piątek, 4 września 2015

Dlaczego nie ruszają mnie zdjęcia martwych dzieci

Ostatnio przez polskie (i nie tylko polskie) media przewalają się doniesienia o tym jak to strasznie źle mają imigranci szturmujący UE od południa. Przy tej okazji karierę robi to zdjęcie. W takich chwilach włącza mi się alarmowa lampka, która woła: "Kuwejt, głupcze!", która pozwala mi spojrzeć na sprawy z pewnym dystansem. Dlaczego Kuwejt? Ano dlatego. W skrócie: w 1990 roku Saddam Husajn (pośrednio zachęcony* przez USA) decyduje się na najazd i aneksję Kuwejtu. Pretekst jest prosty - skoro Kuwejt kradnie ropę z irackich złóż, to sprawiedliwości stanie się zadość za sprawą wojska. Kuwejtczycy wynajmują amerykańską agencję PR, która organizuje łzawą kampanię opartą na kłamstwie o dzieciach wyrzucanych przez irackich żołdaków z inkubatorów. Amerykańskie media i NGOsy podniosły larum i to wystarczyło, by urobić opinie publiczną i zmienić jej nastrój na prowojenny. W 1991 roku wojska amerykańskie rozwalcowały saddamowskie siły zbrojne, co uskrzydliło neoconów (czego konsekwencje świat dobitnie odczuł w 2003 roku i później).

No ale co to ma do martwego trzylatka? Czy to zdjęcie również jest kłamstwem? Tego nie wiem. Ale wnioskiem, który wyciągnąłem z kuwejckiej lekcji jest: jeśli ktoś epatuje krzywdą dzieci, oczekuj manipulacji lub przynajmniej próby urobienia ciebie przy pomocy szantażu emocjonalnego. Mierzi mnie stosowanie takiego fortelu. To prymitywna zagrywka mająca ukazać, że jest tylko jedna słuszna opcja myślenia i każdy kto śmie się ją podważać czy kwestionować pozbawiony jest serca. Nie ma tu miejsca na różnienie się na stopie merytorycznej. Nie jesteś z nami, więc jesteś skurwielem, bo tylko skurwielowi nie mięknie serce gdy widzi martwe dzieci. Musimy zrobić X / wesprzeć Y / wpłacić pieniądze na Z.

Nie twierdzę, że ten trzylatek nie zginął chcąc się dostać do lepszego świata uciekając przed wojną. Nie piszę, że życie tych ludzi jest bezwartościowe. Nie uznaję, że najlepszym rozwiązaniem kwestii imigrantów są łagry/topienie łodzi/pluton egzekucyjny. Ja po prostu stwierdzam, że nie łykam propagandy niskich lotów sprzedawanej nachalnie przez media. Skoro ktoś chce innych przekonywać do swoich racji przy jej użyciu, zapewne nie ma po swojej stronie zbyt wielu rzeczowych argumentów. Tylko tyle i aż tyle.




* - April Glaspie miała wielką szansę na odstraszenie Husajna. Niejednoznaczność jej wypowiedzi zdołała to przekreślić. Zatem jest po części współwinna tego, że iracki dyktator poczuł się nieodstraszony.