niedziela, 24 kwietnia 2016

Wirtualne szaleństwo

Kto by pomyślał, że za kilka miesięcy tej piosence stuknie dwadzieścia lat. Odkąd obejrzałem ten teledysk po raz pierwszy, a było to jakieś kilkanaście lat temu na jednym z telewizyjnych kanałów muzycznych, zostałem absolutnie zauroczony. Jest to jeden z wideoklipów, które dzięki charakterystyczności zapadają w pamięci na lata, jak Take On Me, Thriller (zarówno krótszy jak i dłuższy) czy Land of Confusion. Niestety wraz z wymieraniem muzyki w telewizji (oraz moim odejściem od tego medium) znacząco zmalały moje szanse na poznawanie ciekawych teledysków. Jest niby Internet z jutubami i podobnymi stronami, ale w większości korzystam z niego jako z radiowej wersji VOD (jako że i radia w sumie nie słucham). Zatem całkiem możliwe, że i obecnie powstają teledyski, które na długie lata zapadną w pamięć tym, że są niesamowicie ciekawie wykonane, stoi za nimi genialny pomysł czy też intrygują po dzień dzisiejszy. I tak ja w sumie nie wiem jak to wszystko zostało zrobione w Virtual Insanity, że wszystko rusza się we wszystkich kierunkach. Zapewne mógłbym pogooglać i dowiedzieć się z jakiegoś wywiadu czy opracowania, ale nie chcę. Wolę by pozostało to na zawsze niewyjaśnione, intrygujące, magiczne. Pewnych rzeczy nie warto odzierać z całunu tajemniczości.