Dobra, w lutym z notkami się nie popisałem. Miałem plany, nazwijmy to mocarstwowe, które odkładam na półkę z powodu nawału czasochłonnych czynności, które widnieją już nie tyle na horyzoncie, co niepokojąco blisko. Planuję zatem utrzymać nieregularne tempo publikacji (pomijając aktywny od jutra MuzMit) i gdzieś w mglistej przyszłości poczynić kroki ku jego intensyfikacji. Dzisiaj na ten przykład, zarzucę Wam jedną z osób, którą mógłbym nazwać moim idolem.
O istnieniu profesora Łukasza Turskiego dowiedziałem się równo rok temu. W "Fucktach po Fucktach" w sposób zdecydowany wypowiedział się przeciwko bezmyślnemu powtarzaniu antyatomowych sloganów i medialnemu podsycaniu histerii ws. Fukushimy. Zdobył tym mój szacunek, gdyż argumentował swoje racje w sposób merytoryczny i celny, pozwalający słuchaczowi zgodzić się z jego stanowiskiem.
I tak przez rok było o panu profesorze w moim życiu dosyć głucho, aż nie obejrzałem w zeszłą sobotę wyżej wspomnianego programu. Zglanował tam podkładającego mu się wręcz prezesa Zielonegopokoju. I generalnie znowu się z nim zgadzam. Magia! Mam zatem kolejnego idola, który łączy w sobie następujące cechy: {merytoryczne argumenty} bazujące na {logicznych przesłankach i wiedzy naukowej} przekazywane w {łatwy w odbiorze sposób}, z którymi {generalnie jestem w stanie się zgodzić}. Gorąco polecam obejrzenie obu powyższych filmików, zaś dla zachęty zarzucam teaserem:
Wspaniały człowiek. Aż warto było poświęcić tę godzinę na buforowanie filmów.
OdpowiedzUsuń