czwartek, 4 lipca 2013

Niedoceniana gra

Victoria to według mnie najbardziej złożona gra Paradoxu spośród tych preClausewitzowskich. Ci którzy grali wiedzą o czym mówię. Ci którzy nie mieli tej przyjemności, polecam dać jej szansę. O ile lubi się strategie symulacyjne, a nie sandboxy.

Victoria pokrywa okres między EU2 a HoI, konkretnie 1836-1920/1935. Jak wiemy z historii, to wtedy dokonywały się niesamowicie wielkie zmiany społeczne w skali ("starego") świata, co w żadnej w wyżej wymienionych gier nie znalazłoby swego odwzorowania. Nie miały one bowiem jednej ważnej innowacji, którą Victoria posiada - POPów.

POPy to jednostki populacji, które zamieszkują świat podzielony na prowincje. To one pracują na nasz dobrobyt, dają się opodatkowywać, buntują się przeciw nam ect. A dzielą się na zasadzie wykonywanej kategorii pracy i klasy społecznej. Mamy więc Klasę Niższą (robotnicy[=tak naprawdę to górnicy i drwale], rolnicy, żołnierze, niewolnicy, rzemieślnicy [tak naprawdę to robotnicy]), Średnią (oficerowie, urzędnicy, klerycy) i Wyższą (arystokraci i kapitaliści). Każdy z POPów jest naturalnie predysponowany do preferowania jednej z trzech ideologii - konserwatyzmu-reakcjonizmu, liberalizmu-anarchizmu bądź socjalizmu-komunizmu. Dlaczego podałem je w parach? Bo jeśli twoje POPy będą zbyt wojownicze, to mogą (pomijając buntowanie się) zmienić swoją ideologię na "bojową" wersję. I tak uciskani socjalistyczni robotnicy mogą z czasem skłaniać się ku komunizmowi, a obawiający się liberalnej dominacji konserwatywni arystokraci zamienią się w reakcjonistów. I jeśli rządzisz monarchią absolutną żelazną ręką swej armii, bez praw wyborczych dla kogokolwiek, ta zmiana nie jest dla ciebie zbytnim problemem. BTW, większym problemem jest to, że przy tak wysokiej wojowniczości musisz mieć sporą armię do pacyfikowania ludności, przez co podnosisz podatki by ją utrzymać, a ci buntują się jeszcze bardziej... Anyway, back to the topic. Jeśli natomiast pozwalasz w swoim państwie na wybory, wiedz że jeśli twoi socjalistyczni robotnicy zmienią się w komunistów, którzy będą głosować na komunistyczne partie, co może bardzo namieszać w twoim budżecie. Tak, budżet, obok narzędzi konstytucyjno-socjalnych jak prawa prasy czy zasiłki, jest najważniejszym narzędziem inżynierii społecznej i zdobywania kasy na cokolwiek, czego tylko aktualnie potrzebujesz. Podatki ustawione na 100% dla klasy próżniaczej sprawią, że arystokraci i kapitaliści ulegną deklasacji do urzędników, zaś głodzeni robotnicy po prostu wyemigrują do jakiegoś lepszego dla nich kraju.

Inżynieria społeczna jednak bywa bardzo kapryśna. Poza rzeczami, na które mamy zasadniczy wpływ (wspomnianymi powyżej), dysponujemy również losowymi i półlosowymi narzędziami. Należą do nich głównie "wydarzenia", często mające miejsce w trakcie kampanii wyborczej. To wtedy dowiemy się, że jakiś profesor prowadzi liberalną agitację, czy dane nam będzie dokonać wyboru jaka ideologia zwyciężyła w debacie na temat obronności. Polecam przeczytać instrukcję, gdyż mimo że wiele rzeczy wydaje się być mocno intuicyjne, to jednak jak w każdej symulacji trzeba zgodzić się na pewne uproszczenia. Do największych z nich należy niewątpliwie Ogólnoświatowy Wolny Rynek. Myśleliście, że jeśli wasze POPy potrzebują gorzały by być zadowolone to wystarczy importować ją i składować w rządowych magazynach? Nope. Twoje POPy będą kupowały gorzałę na Ogólnoświatowym Rynku! (i przy okazji opłaty celne zasilą twój budżet) Bo wszystko co twoje POPy wyprodukują, od węgla po samoloty, zostaje wyeksportowane do wspólnego gara Ogólnoświatowego Rynku, skąd zarówno POPy jaki i państwa (według hierarchii zasobności w prestiż) czerpią to, czego sami nie robią. A subsydiowanie zakupów nie działa, soraski.

Dzisiaj postanowiłem zrobić mocarstwo z Urugwaju. Gra zaczyna się z 150k ludźmi, którzy dzielą się tak naprawdę na "bydlaków" i "wełniaków" = rolnictwo. Dzięki odpowiedniej inżynierii społecznej (w tym imigracyjnej) udało mi się przegonić większość południowoamerykańskich krajów jeśli chodzi o populację. Dzięki pewnemu fortelowi udało mi się nawet awansować do grupy ośmiu światowych mocarstw, a nawet przez jakieś półtora roku być 6 na świecie! Dzięki świadomości dużej części z mechanizmów gry byłem w stanie z malutkiego państwa stać się drugą potęgą demograficzną kontynentu zachowując "monoetniczność". Przede mną jest jedynie Brazylia, ale podejrzewam że w pierwszej dekadzie XX wieku i to państwo zostanie prześcignięte przez Urugwaj. Obecna sytuacja przedstawia się pozytywnie. Jak widać po screenach przez ostatnie kilkanaście lat podwoiłem swoje zasoby ludzkie i blisko potroiłem przychody do budżetu. Moim długofalowym celem jest skończyć grę (1920) z kilkunastoma milionami ludności i najlepszym przemysłem na kontynencie. Póki co, jestem na dobrej drodze.

2 komentarze:

  1. Próbowałem, ale za bardzo nie ogarniam. Ostatnio jednak raczej HOI2, chociaż szybko się trochę przejada. Jak wszystko w single.

    W ogóle to czekam na zaawansowaną AI, która pozwoli przenieść gry strategiczne na rzeczywiście strategiczny poziom. No bo jakoś trudno mi dowodzić 300 dywizjami podzielonymi na większe i mniejsze związki przeznaczone często do bardzo konkretnych zadań (które muszę notować na kartce, żeby nie zapomnieć), jednocześnie koordynując wsparcie lotnicze (u mnie z reguły naprawdę masowe) i ruchy floty na dwóch oceanach. Część z tego powinienem móc zlecić moim wspaniałym lub mniej wspaniałym generałom, którzy zależnie od swoich umiejętności będą osiągać wyznaczone cele.

    Taka strategia to by była zabawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu manuala wiele rzeczy staje się prostsze. Co prawda cały czas zaplątanie się w wojnę z hordami Brytoli potrafi zrujnować rozgrywkę, ale ciężko grać w Victorię w taki sposób, w jaki grało się w EU2. Zdobywanie świata nie przejdzie, ale rozpychanie się łokciami już tak.

    HoI3 posiada rozbudowaną drabinkę sztabową. Podobno to w jakiś sposób działa. Niestety, słabość mojego kompa uniemożliwia mi efektywne empiryczne udowodnienie bądź obalenie tej tezy. Na nowsze produkcje to nawet nie patrzę, bo i tak są poza zasięgiem ;_;

    OdpowiedzUsuń