niedziela, 6 maja 2012

Nad Polską Czerwony SztandAAR vol 2

Nad Polską Czerwony SztandAAR

czyli o proletariackim śnie

odc. 2 - pochmurne popołudnie


Początek 1939 r. w sposób jawny pokazał, że szacunki polityczne reżimu sanacyjnego sypią się jak domek z kart. Odrodzona monarchia Austro-Węgier dostrzegała znacznie większe zagrożenie w uśpionym i wycofanym z życia politycznego Europy Związku Sowieckim, nie zaś w niemieckim imperializmie. Wyrazem tego było podpisanie przez habsburskiego kanclerza Otto Löwenfels-Aarengaua w Berlinie paktu antykominternowskiego z końcem stycznia. Co prawda nie było to jednoznaczne z nastawieniem ostrza austriackiego przeciwko Polsce, jednakże opcja "z Habsburgami na Hitlera" upadła ostatecznie. Od tego też czasu minister Beck postanowił wraz z prezydentem Mościckim szukać zacieśnienia stosunków z Francją i Wielką Brytanią. I tak Beck poleciał do Londynu, zaś GISZ - do Paryża. Po kilkutygodniowych negocjacjach oba mocarstwa zgodziły się uruchomić wspólną linię kredytową dla Polski nastawioną na modernizację wojskową. Było to jednakże zdecydowanie za mało by wyrównać przepaść między Wojskiem Polskim a Wehrmachtem. A ta powiększała się niemal z dnia na dzień.

W Rzeczypospolitej zaś rosło społeczne oburzenie. Dla części kręgów sanacyjnych niedopuszczalne było wzięcie udziału w rozbiorze Czechosłowacji. Imperialna polityka rządzącej kliki nie budziły również podziwu szerokich mas nie tylko robotniczych, ale i chłopskich. Liczne wystąpienia i demonstracje władza rozpędzała przy użyciu wojska, traktując głos ludu jako niemiecką bądź sowiecką działalność wywrotową. Zapełniał się "obóz odosobnienia" w Berezie Kartuskiej. Sam Alojzy Stolzberg odsiadywał wyrok pięciu lat pozbawienia wolności, który zapadł na wiosnę 1936r. w związku z komunistyczną i antyrządową agitacją. A ludzi takich jak on było kilka setek. Pod ogniem represji nawiązywali oni między sobą kontakty, które pozwalały przetrwać w trudnych okolicznościach codziennej wegetacji. Niemalże na drugim biegunie jawiło się życie Brunona Stolzberga, który osobiście był zrozpaczony kierunkiem, w którym zmierzała Polska pod rządami postpiłsudczykowskiej sanacji. Był też jednym z głównych orędowników lokalnych porozumień PPS-KPP przeciwko bojówkom nacjonalistycznym. Początkowo głównym wrogiem była głównie endecja, później zaś również OZN, który w dużej mierze zajął jej miejsce. Dzięki temu Brunon dołączył do brata w Berezie Kartuskiej w lutym 1939 roku. Sanacja zaczęła zjadać swoją PPSowską "macochę".

Zaś wierchuszka wraz z upływem czasu miała coraz więcej problemów. Co prawda Wielka Brytania i Francja obiecały pieniądze, ale były one przeznaczone głównie na zakup uzbrojenia w tychże krajach. Lotnictwo gwałtownie rozrosło się do 40 eskadr myśliwskich PZL P.24 zorganizowanych w 20 dywizjonach w 5 Armiach Lotniczych i dwóch dywizjonach bombowych. Tak drastyczny przyrost spowodował konieczność rozbudowy lotnisk ad hoc, zakończony w sierpniu. W międzyczasie Sztab Generalny opracował trzy plany ustawienia wojsk i pierwszych manewrów, zanim uda się ukończyć mobilizację pierwszego rzutu wojska i Korpusu Ochrony Pogranicza. Pierwszym z nich był plan o kryptonimie Adam, który zakładał przesunięcie sześciu rozwiniętych brygad pancerno-motorowych do trójkąta Wieluń-Częstochowa-Radomsko i uderzenie wyprzedzające na równiny Górnego Śląska. Odwód Kawaleryjski (10 brygad z pułkami przeciwpancernymi) spod Łodzi miał być wysłany do obrony "korytarza". Reszta frontu starałaby się utrzymać granicę i w zależności od powodzenia ofensywy pancerno-motorowej przechodzić do ataku lub okopać się. Słabym punktem tej koncepcji było możliwie niedostateczne zabezpieczenie owego "korytarza" przed atakiem niemieckim oraz brak jasnych wiadomości co do przeciwpancernego przygotowania Opolszczyzny. Drugi plan, Bolesław, zakładał drastyczne przesunięcie frontu od granicy z Wielkopolski aż po Karpaty wgłąb kraju. Skoncentrowane wojska z poznańskiego i łódzkiego miały zasilić obronę "korytarza", zaś z katowickiego i krakowskiego miały wycofać się w dół Wisły. Celem takiego ułożenia wojsk miałoby być niedopuszczenie do przełamania "korytarza" i łatwiejsze oparcie obrony na wielkich rzekach (przy zwiększeniu potencjału skoncentrowania sił w późniejszych zwrotach zaczepnych), choć w efekcie oddawano większość ekonomicznie wartościowych ziem praktycznie bez walki. I wreszcie plan Cyprian, który zakładał zebranie wszystkich wojsk szybkich i skoncentrowane uderzenie w kierunku na Berlin, przez Kostrzyn i Odrę. Sam Berlin oczywiście nie miał być osiągnięty, lecz silna w założeniu projekcja sił i przełamanie wojsk niemieckich w środku frontu miało za zadanie wzbudzenie zamieszania i konieczność zastopowania ofensywy na południu w celu zebrania oddziałów do łatania frontu. Największym minusem tego planu było oczywiście zostawienie wielkiej wyrwy sięgającej niemal od Leszna i Rawicza po Katowice. Zaś wspólnym problemem wszystkich powyższych planów był brak wojsk na wzmocnienie Gdańska i fakt, że w pierwszych godzinach wojny całe terytorium od Grudziądza po Suwałki miało być zabezpieczane przez zaledwie 3 dywizje piechoty. W ogóle Prusy Wschodnie były problemem, z którym władze polskie nie bardzo wiedziały co zrobić. Wedle doniesień "Dwójki" Niemcy posiadali tam 18 w różnym stopniu zmotoryzowanych i nasyconych elementem pancernym dywizji. A było to jeszcze przed mobilizacją... Czy zatem powstanie jeszcze czwarty plan, Daniel, który skieruje wojska na kierunek Prus Wschodnich widząc w nich główne zagrożenie?

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt międzynarodowy, który zaistniał w 1939 roku. Otóż w wojnie domowej w Hiszpanii doszło do zasadniczego zwrotu akcji. Republikanie, wspierani przez Związek Sowiecki tak materiałowo jak i w ochotnikach, postanowili zerwać z ideą połączonego Frontu przeciwko faszystom. Rząd w Madrycie rozpoczął przeprowadzanie akcji aresztowań działaczy komunistycznych i anarchistycznych, którzy do tej pory współtworzyli rządy na szczeblu lokalnym, czy też dowodzili jednostkami wojskowymi. Takie działanie wyraźnie potępił Związek Sowiecki, który zagroził złamaniem współpracy w dziedzinie antyfaszystowskiej współpracy. Jako że republikanie byli w dużej mierze ślepi i głusi na robotniczo-chłopskie apele - Sowieci wstrzymali ruch konwojów z zaopatrzeniem z portów Morza Czarnego. Wszystkie te czynniki doprowadziły do rozkładu terenowej administracji rządowej i upadku morale wielu formacji zbrojnych. Dzięki temu wiosenna kampania generała Franco pozwoliła faszystom zdobyć nie tylko Sigüenzę i Saragossę, ale i Madryt czy Barcelonę. Ostatnim miastem, które ostatecznie poddało się nacjonalistom była na początku lipca 1939 r. Walencja. Jest to powód do niewątpliwego smutku, gdyż coraz mniej demokracji pozostało w Europie.

8 komentarzy:

  1. Hm.

    Nie mi pouczać strategów, ale czy polski sztab zupełnie nie bierze pod uwagę zaangażowania się w przyszły konflikt Autro-Węgier (oczywiście po stronie Rzeszy)?

    Chociaż z drugiej strony może i rzeczywiście nie ma sensu tego scenariusza brać pod uwagę, bo w takim przypadku to pozostaje tylko spakować się i zwiać, strzelić sobie w głowę (no, albo w policzek) lub zostać w kraju i zaciągnąć się na służbę do Austriaków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczyłem jeszcze raz mapkę i w sumie to planowanie czegokolwiek wydaje się bez sensu. Wojna jest przegrana jak szlag nawet bez Austriaków i Sowietów.

    Nie będzie raczej sił na przełamanie frontu, a 3 dywizje na Warmię i Podlasie to ciut za mało. Niemcy wejdą od północy co najmniej do Łomży. I nawet niech tam siedzą, nie ruszając dalej na południe lub na samą Warszawę - będą blokować jakiekolwiek wzmocnienie frontu zachodniego... chociaż co ja mówię, wzmocnienie czym?

    Sorry sanacjo, chyba wiem jak dojdzie do zmiany koloru sztandaru, bo Ty sobie z Rzeszą nie poradzisz bez bratniej pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie nawet to chciałbym wygrać tę wojnę, ale

    (raz) w tym modzie manpowera Polską jest jak na lekarstwo, przez co gdybym nie robił fabryk, czołgów i samolotów, to mógłbym zwerbować jakieś 15 dywizji piechoty [czyli 15 DP albo przemysł+dominacja w powietrzu+pancery];

    (dwaz)prześladowani komuniści są zbyt słabi by zniszczyć burżuazyjno-imperialistyczną klikę, więc posłużą się "wiatrem historii" [i wcale nie mam pewności jak to się wszystko skończy, najwyżej zmienię tytuł AARa ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, Polska SSR to też jakieś wyjście. I zapewnia właściwy sztandar ;)
    I spójniejsze historycznie niż nagły przewrót komunistyczny w państwie sąsiednim Związku Radzieckiego nie zakończony przyłączeniem go.

    Tylko trudno to w grze odwzorować - może spuppetowanie się byłoby dobrą symulacją. Chociaż wymagałoby trudnego do napisania eventu (albo i dwóch). W końcu Komintern mógłby się zlitować nad KPP... pod warunkiem oczywiście, że ZSRR nie podpisze paktu z Rzeszą. Co jest wątpliwe biorąc pod uwagę sojusz niemiecko-austriacki. A obrona polskich robotników jest niezłym pretekstem do uderzenia na Niemców na terytorium proklamowanej Polskiej SSR w kontekście defensywnym, a nie agresywnym, no i może nie wywołać reakcji Austro-Węgier.

    Ja tego eventu nie napiszę, za cienki jestem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stworzenie eventu nie jest trudne, wystarczy znaleźć jakiś już istniejący podobny do tego co chcemy uzyskać, a potem przebudowujemy go tak jak chcemy (pamiętając o odpowiednim domykaniu się nawiasów).

    Trudne jest to, że w tym modzie są absurdalne (czytaj - na siłę chcące być historyczne, bez względu na wynik rozgrywki) eventy kapitulacyjne, które będę i tak musiał uśpić. Pytanie - ile muszę uśpić i zastąpić, żeby symulacja wyszła w miarę "rzeczywista".

    OdpowiedzUsuń
  6. Pacz pan, co mi zalinkowali:
    http://www.rp.pl/artykul/9157,871980-Podatki-do-uniesienia.html

    Pomijając trochę hurraoptymistyczne założenia i fakt, że żaden rząd w Polsce tego nie zrobi, to całkiem niezła rzecz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój wykładowca od mikro i makroekonomii oraz gier strategicznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To możesz mu powiedzieć, co sądzę :)

    OdpowiedzUsuń