Ten tekst powstał w celach dydaktycznych i ku przestrodze. Ujawnione w nim informacje nie pozwalają na bliższą identyfikację osób, o których piszę (a ja sam też ich dokładnej tożsamości nie znam).
Ludzie zostawiają w Internetach mnóstwo informacji o sobie samych. Część robi to dobrowolnie (facebooki, blogi, komcie na onecie), część natomiast - unwillingly. Nad tą pierwszą grupą Internauci mają z reguły pełną kontrolę i świadomośc umieszczania treści w Sieci. Ta druga kategoria to szerokie spektrum technicznie różnorodnych faktów, od footprintów zostawianych przy nawiązywaniu kontaktu ze stroną, ciasteczka, aż po rzeczy, których laikiem będąc nawet sobie nie uświadamiam. Dzisiaj przybliżę Wam, jak tanim kosztem poinwigilować znajomych.
Potrzebujemy: 1) znajomych [najlepiej grupy], 2) założenia wspólnej skrzynki mailowej np. na usłudze mojego gospodarza [przetestowane tylko tam ze względu na kompleksowość usług], 3) sprawić żeby ludzie często tam zaglądali, a najchętniej byli zalogowani przez możliwie długi czas. Tyle teoria, a praktyka?
Gdy zaczynałem studia ktoś z kierunku wpadł na pomysł stworzenia grupowej skrzynki mailowej jako niewątpliwe ułatwienie komunikacji z wykładowcami oraz między studentami. System ten sprawdzał się. Stosunkowo niedawno (patę rygodni temu) odkryłem, że konto "G" ma własny system rejestrowania historii odwiedzeń stron [sięgający zapewne stycznia 2011], w tym zapytań w wyszukiwarkach ect. Wiedząc kto ma dostęp do danego konta (i znając je nieźle) można dopasować poszczególne pozycje z historii do osób. Ja tak dobrze nie znam ludzi z roku, ale wiem że:
- ktoś wyszukiwał informacji o tanich liniach lotniczych i Hamburgu (plany na wakacje?)
- ktoś interesował się kalendarzem dni płodnych
- ktoś szukał informacji i raku skóry i jelita grubego
- ktoś szukał sukni ślubnych
- ktoś dociekał 'jak obejrzeć mecz przez internet' i szukał najlepszych burgerów na ulicy Puławskiej
- ktoś szukał informacji o 'trygonometrii sferycznej', czymkolwiek ona jest (nie, nie chcę nawet wiedzieć!)
- ktoś pytał 'czy prezydent nalezy do rzadu?' (facepalm)
- ktoś przejrzał kilka stron dotyczących maseczki ogórkowej
- ktoś się uczył z Wikipedią do egzaminu
- kogoś kręcą zapytania 'free porno films old man', 'staruch liże cipkę' i tym podobne
- ktoś zwalczał grzybicę paznokci
I tak dalej, i tak dalej, a to jedynie ostatnie dwa miesiące. Jakbym był profesjonalnym wywiadem, miał listę osób (wraz z ich rysem psychologicznym, krótkimi biogramami ect.) oraz lepiej je poznał - mógłbym z tego zrobić całkiem niezły użytek. Przywołując powyższe wpisy [a wybrałem możliwie ciekawe], można postawić tezę, że to raczej płeć piękna poświęca się "siedzeniu na koncie" i niewylogowywaniu się po sprawdzeniu poczty. Co prawda wszyscy lubimy takie czy inne pornuszki, ale facet raczej nie będzie kupował sukni ślubnej albo szukał danych na temat skuteczności maseczek z ogórków. Tak przynajmniej sądzę.
Potraktujcie zatem ten wpis jako swojego rodzaju przestrogę na przyszłość, co do świadomego kroczenia po Internetach. Bo jeśli w tak prosty sposób, bez użycia żadnych hakerskich programów/specjalistycznej wiedzy można "inwigilować" ludzi, może to spotkać każdego nieostrożenego będącego w podobnej sytuacji. A pod tym względem będzie już tylko gorzej.
A teraz wystarczy dodać do tego chociaż trochę skilla - lub, w przypadku graczy większych, jak państwa i wielki biznes - i w sumie pozostaje nam pogodzić się z losem i zaprzestać tej farsy z zasłanianiem okien.
OdpowiedzUsuń