środa, 25 stycznia 2012

Chandra

Czuję to w kościach. Z frontu sesyjnego, 7/12 za mną czyli ponad połowa. Póki co idzie, powiedziałbym, całkiem nieźle (rozstrzał ocen 4 - 5,5), przy minimalnych (przyzerowych) nakładach na naukę. I właśnie to budzi mój niepokój - wszystko idzie zbyt łatwo. Instynktownie wyczuwam zbliżające się tąpnięcie rzeczywistości. Może to wynik paranoicznego postrzegania świata? Może chodzi o zbliżającą się Nibiru? Może równoległe czytanie "Młota na czarownice" i "Necronomiconu" (a zatem brak czasu/chęci na rzeczywiste lektury) skutkuje takim a nie innym samopoczuciem? Może w końcu odpowiedzialna jest za to chandra związana z zimą, opóźniona względem kalendarza jak i pogoda w tym roku? Cholera wie. Jedyną rzeczą, jaką wiem z przekonaniem graniczącym z pewnością jest to, że trzeba się brać do roboty. Tylko dlaczego jest to takie trudne?

Nawet rozpisywanie plotu na rozpoczynającą się w ferie (mam nadzieję) kampanię D&D idzie mi łatwiej niż głupie patrzenie się w notatki. Tylko czy to trudne egzaminy są tym "mieczem Damoklesa" którego się podświadomie lękam?

A Muzyczny Mittwoch oczywiście dzisiaj będzie. W końcu nie ma on nic wspólnego z nauką.

Aż mi się ręce trzęsą... a, nie, to tylko zimno w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz