Z Turcją u mnie całkiem nieźle. Licencjat co prawda dopiero w połowie, ale za to kino tureckie przeżywa swojego rodzaju renesans. Największe obcowanie z nim zaliczyłem na ostatniej Erze na jakiej byłem dwa lata temu (i niestety niewiele pamiętam, bo nie robiłem notatek), ale pierwszym kontaktem był film Fatiha Akina "Głową w mur". Obecnie mam (przez swojego rodzaju przypadek) okazję oglądać jego późniejszy film. Jestem nieco za połową, ale i tak jest to film nieco podobny, bo z gatunku przeplatające się wątki, a każdy (melo)dramatyczniejszy od wcześniejszego. Sporo twistów fabularnych. Ogólnie rzecz biorąc, gorąco polecam.
Edycja 2:40: film zakręcony jak ruski termos, a ważną Niemkę gra Polka (sic!). Jeśli/kiedy wrócę do mistrzowania w erpegi to taki poziom komplikacji moi gracze spotkają w questach ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz