wtorek, 19 czerwca 2012

I śmieszno, i straszno

Klik.

3 komentarze:

  1. Wszystko to mało zabawne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Według mnie nie do końca.

    Po pierwsze, niczego nie ujmując p. Szeremietiewowi, to raczej człowiek innego kalibru niż śp. gen. Petelicki. Ten drugi to "rasowy" człowiek służb PRL, kiedy to wykuwała się jego kariera. Wzrost jego znaczenia nastąpił również w latach 90., lecz ocena tego okresu w dużej mierze zależy od naszej politycznej samoidentyfikacji, zatem ten temat pominę. Przez ostatnie kilkanaście lat Petelicki trochę ponawalał w rząd, a komu jeszcze podpadł - nie wiemy i się raczej nie dowiemy. Możliwości jest całe multum.

    Co do p. Szeremietiewa, no cóż. Funkcji oficjalnych-ministerialnych za długo nie pełnił, ale za to w jakim (z punktu widzenia służ) rządzie! Mimo to, nie wydaje mi się, aby jego ewentualnych wrogów należało wiązać 1992 rokiem. Według mnie Szeremietiew może mieć wiedzę dużo głębszą niż wskazywałby na to staż ministerialny. Świat na styku służb, władzy i wojska jest stosunkowo hermetyczny, przez co tego też nie dowiemy się, w czym p. Romuald i komu przeszkadza.

    Jednakże taka jego reakcja pokazuje, że niektórym ludziom zdaje się już udzielać coś na kształt psychozy (bo jeśli gen. Petelickiego zamordowano, to i tak my się o tym nie dowiemy, chyba że ktoś tradycyjnie, po polsku zawalił swoją część zadania i jakieś ślady/info wycieknie), która wydaje się być póki co mocno na wyrost.

    Z drugiej strony, co jeśli to w rzeczywistości nie jest na wyrost...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znoszę prawicowej manii prześladowczej, ale mam wrażenie, że polskie służby naprawdę mogłyby uciszyć dowolnego generała bez tradycyjnego zawalania czegokolwiek. Mój ulubieniec JKM przytaczał kiedyś czyjeś słowa - chyba Urbana - na ten temat. Niestety mogę jedynie parafrazować, bo nie udało mi się odnaleźć, ale sens był taki, że służby w Polsce mają w zasięgu wszystkie środki potrzebne do spełniania ich celów (nie chodziło tutaj o zadania ustawowe...), a w przypadku ostatecznym posuną się nawet do fizycznej eliminacji, by ukryć swoje sprawki.
    Staram się nie wierzyć w nic - tak na wszelki wypadek - ale po zajęciach ze starymi agentami jakoś te możliwości służb wydają mi się mniej nieprawdopodobne. Abstrahując od kwestii tego, czy Polska jest przez nie rządzona i czy mordują kogo chcą (bo uważam, że ustalenie tego jest niemożliwe i jedynym wyjściem jest udawanie, że wątpliwość nie istnieje).

    Ale uwaga na przyszłość - gdybym kiedyś miał popełnić samobójstwo, to na pewno powiem o tym komuś zaufanemu albo chociaż list zostawię.

    OdpowiedzUsuń