Serfując po internetach znalazłem na stronie The Economista ciekawego flasha. Dzięki niemu możemy zobaczyć, jak pod względem różnych czynników wygląda porównanie chińskich prowincji z normalnymi państwami. A jakbyście chcieli coś takiego z USAmi, to zarzucam tym jotpegiem co do PKB i ludności. Z jednej strony Missouri, z drugiej - Kalifornia. Nie jest źle, choć lepiej by było odwrotnie.
niedziela, 29 kwietnia 2012
sobota, 28 kwietnia 2012
Nad Polską Czerwony SztandAAR vol 1
Nad Polską Czerwony SztandAAR
czyli o proletariackim śnie
odc. 1 - krótkie dwudziestolecie
Wojna polsko-bolszewicka była również wojną o rząd dusz ludzi mieszkających od Śląska i Wielkopolski po Ruś Białą, Ukrainę czy ziemie Bałtów. Na tym polu klęska sowietów nie była już tak jednoznaczna, jak jej militarny aspekt. Mimo przytłaczającej skuteczności działań propagandy kontrrewolucyjnej gorączka nacjonalizmu nie wyeliminowała żywiołu wolnościowego, obalającego arbitralnie kreślone granice. A takie właśnie miały być granice odrodzonej Polski, które wykuwały się zarówno na froncie wojennym jak i dyplomatycznym. Najgorsza jednak była, jak zawsze w polityce - niekonsekwencja. Próbowano bowiem urzeczywistniać dwie sprzeczne wizje państwa, reprezentowane przez zwalczające się od lat stronnictwa polityczne. Pierwszemu przewodził socjalista Józef Piłsudski ze swoją koncepcją państw buforowych między Rzeczpospolitą a sowietami. Z drugiej - Narodowa Demokracja z Romanem Dmowskim, zwolennicy państwa o dziwnych granicach - narodowo kształtowanych na zachodzie i historycznie na wschodzie. Według niej wszelkie mniejszości miały zostać spolonizowane. A nie było ich wcale tak mało. Część z nich, jak choćby Ukraińcy czy Litwini, również chciała się wybić na niepodległość wierząc w narodowe baśnie. I o ile bolszewicka Rosja odmawiała im tego ze względu na ideologiczne negowanie narodowych granic, to Polska stosowała tutaj ciemiężącą politykę imperialistyczną. Była więc okrutnym wynaturzeniem, skazą na mapie Europy, podobnie jak Francja czy Wielka Brytania. Jasnym było, że skazę tę trzeba zlikwidować. Jak do tej pory sowieckie bagnety i Polrewkom nie wystarczyły.
Alojzy Stolzberg już z końcem wojny polsko-bolszewickiej zaangażował się w tworzący się ruch robotniczy alternatywny wobec PPSu. Nie było to zadanie łatwe, gdyż z jednej strony Polska jako kraj rolniczy nie posiadała dostatecznie dobrze rozwiniętego potencjału przemysłowego. Z drugiej zaś - władza traktowała wszelką komunistyczną agitację jako działalność antypaństwową i zwalczała ją z całą stanowczością. Skazywało to Komunistyczną Partię Robotniczą Polski na działalność konspiracyjną. W zdecydowanie lepszej sytuacji był Brunon, zadeklarowany piłsudczyk i członek Polskiej Partii Socjalistycznej. Jego karierze nie przeszkadzało pochodzenie rozumiane jako "mniej polskie", zaś o oddaniu świadczyły ciężka praca i patriotyczna przeszłość. I choć wiele łączyło braci w sferze woli czynienia dobra dla innych, inaczej to dobro rozumieli. Nie da się bowiem pogodzić nacjonalistycznego imperializmu z internacjonalistycznym zewem wolności. Owa wolność w przypadku Alojzego objawiała się za pomocą głównie niskonakładowego pisma "Goniec Fabryczny", kolportowanego na terenie województw Poznańskiego i Łódzkiego, którego był współzałożycielem. Pisał w nim głównie felietony, których ostrze wymierzone było w faszyzującą endecję i szerzony przez nią antysemityzm. Poza tym zajmował się dystrybucją pisma i popularyzowaniem idei komunistycznych wśród robotników. Mimo wielokrotnego aresztowania (i krótkich wyroków więzienia już po zamachu majowym) jego kariera w łódzkich strukturach KPP rozwijała się dynamicznie.
Zaś lata '20 w Polsce upływały pod znakiem tak unifikacji ziem dawnych trzech zaborów jak i faszyzacji kraju po 1926 roku. Wtedy to Józef Piłsudski po krótkiej wojnie domowej przejął władzę i rozpoczął rozprawianie się z opozycją. Był to gwałtowny i zdecydowany krok w kierunku do przekształcenia Rzeczypospolitej w dyktaturę. Świadczyły o tym chociażby fakty zawłaszczania rządowych stanowisk przez wojskowych, czy fałszerstwa wyborcze. A na świecie? Stany Zjednoczone, po stłumieniu komunistycznych wystąpień, wróciły do polityki izolacjonizmu. Wielka Brytania i Francja obciążone długami i koloniami trwały w mniej lub bardziej burzliwej stagnacji. Faszystowskie państwa takie jak Włochy, państwa bałtyckie czy Węgry zajmowały się tępieniem opozycji, zwłaszcza lewicowej. Podobną drogą kroczyła Austria, jak i całe Bałkany. Republika Weimarska, nastała po upadku kaiserowskich Niemiec, zamieniała się z wolna w pole bitwy między zwolennikami freikorpsowej polityki przemocy i bojownikami o internacjonalistyczny ład. Cała ta sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej gdy w 1929 roku świątynia kapitalistów na Wall Street obwieściła, że bożek wolnorynkowców odebrał im swoją łaskę w ramach kary za nadmierną chciwość. Wybuchł kryzys gospodarczy, największy w dotychczasowych dziejach nowoczesnego świata. Z dnia na dzień upadały fabryki i banki, niczym misternie wykonane domki z kart. W dekadę po zakończeniu Wielkiej Wojny Europą znów zaczęły wstrząsać demonstracje i protesty, co stanowiło szansę dla ruchów komunistycznych. Co prawda była ona równa z szansą dla faszystów wszelkiej maści, ale nikt nie mówił, że droga do socjalistycznego raju usłana będzie płatkami róż.
I tak francuska scena polityczna rozchwiała się, a rządy wymieniały się nieraz z tygodnia na tydzień. W Niemczech KPD, mimo dużej siły i poparcia społecznego, została zdelegalizowana a jej członkowie poddani represjom przez nowe, nazistowskie władze. W Austrii zaś zaczęły dochodzić do głosu grupy monarchistyczne widzące w przebywającym na emigracji Ottonie, synu ostatniego cesarza Austro-Węgier Karola, godnego dziedzica tronu tych niespokojnych czasów. W Polsce zaś rządy pułkowników postawiły na konieczność rozwoju bazy industrialnej, jako sposób na walkę ze stale rosnącym bezrobociem. Można było w tym dostrzec z jednej strony inspirację polityką robót publicznych z USA lub Niemiec, zaś z drugiej - sowieckiej industrializacji. Zasadniczym problemem było to, iż w dużej mierze władze polskie nie zamierzały w ten sposób zmniejszyć przepaści między "Polską A" i "B", a rozwijać przemysł wielkomiejski, głównie maszynowy, hutniczy i zbrojeniowy. Polityka zagraniczna II RP ukierunkowana była w zasadzie na bycie marionetką w imperialistycznych rękach Francuzów. Bo to właśnie za obietnicę gigantycznych pieniędzy francuskich (2,6 miliarda franków w złocie) pułkownicy pchnęli Polskę w ręce faszystowskiej koalicji Litwy, Łotwy i Estonii w lutym 1935 r. Przedłużyło to "kordon sanitarny" na granicy ze Związkiem Sowieckim, co po raz kolejny pokazało, że "karły traktatu wersalskiego" mają tylko jeden cel istnienia - zapobieżenie eksportu rewolucji do krajów Europy. Zaś o tym, jak nierównoprawnie Francja traktowała mocarstewko znad Wisły świadczy wypłacanie pieniędzy z wyżej wspomnianej pożyczki - wypłacono Polsce jedynie pierwszą ratę liczącą 400 mln FRF. Zaś gdy Francja przestała płacić na swoje kraje satelickie, rozpadła się Bałtycka Ententa. A nastąpiło to jedynie w dwa i pół roku po przystąpieniu do niej Polski.
I tak reżim policyjny poprzez konstytucję kwietniową z 1935 r., czy rozbijanie wojskiem strajków spowodowało zaciskanie się pętli na szyi opozycji. Do otwartego w 1934 r. miejsca odosobnienia w Berezie Kartuskiej zaczęli trafiać tak komuniści (jak Alojzy Stolzberg), jak i ukraińscy nacjonaliści czy jacykolwiek ludzie jawnie krytykujący rząd. Po śmierci Piłsudskiego nastał nowy wódz, Edward Rydz ps. Śmigły, który szybko zaczął obudowywać się polityczną kliką. Był on głównym inicjatorem powstania Obozu Zjednoczenia Narodowego (ozon), ruchu i organizacji mającej połączyć zwolenników sanacji z endecją. Przy czym przejął on najgorsze cechy obu z nich - fanatyczny antysemityzm i antykomunizm, zajadły faszyzm oraz regionalny imperializm. Coraz częściej dochodziło do wystąpień robotniczych przeciwko panującej władzy, jak w Krakowie i w Kielcach z maja 1937 r., kiedy to wojsko zabiło 40 demonstrantów.
Natomiast na Bałkanach sytuacja zaczęła zmieniać się diametralnie w 1936 r. W odpowiedzi na faszystowskie represje ludność poparła konspiracyjne stronnictwa monarchistyczne, które wywołały 6 lipca powstanie w Salzburgu. W wyniku masowych wystąpień oraz przejścia policji i wojska na stronę protestujących (9.VII) kanclerz Kurt Schuschnigg wraz z rządem uciekli do Szwajcarii. Dzięki temu Otto Habsburg mógł wrócić do ojczyzny, gdzie został koronowany Cesarzem Austrii. Uruchomione zostały ponadto zabiegi dyplomatyczne mające na celu zjednoczenie z Królestwem Węgier, gdzie tron stał pusty. Regent Miklos Horthy po trwających pół roku negocjacjach dał zielone światło parlamentowi na koronację Otta I (m. in. w zamian za rewizję traktatu z Trianon). I tak oto ziściły się Austro-Węgry. W sposób znaczny zdestabilizowało to sytuację na Bałkanach, gdyż głównym celem polityki zagranicznej monarchii habsburskiej był powrót do granic z 1913 roku. Oficjalnie nie mówiono co prawda o drodze zbrojnej, ale naciski dyplomatyczne na Czechosłowację, Rumunię i Jugosławię zdawały się mieć nikły efekt. Jedynie ta ostatnia zrzekła się części terytorium - zachodniej części banowin Drawy i Sawy (z portem w mieście Rijeka). Życie pokazało, że reżim ten był nie mniej faszystowski niż istniejące przed nim. W drugą rocznicę obalenia Republiki cesarz-król Otto I po skonsultowaniu się z Radą Imperialną zdecydował się wystosować ultimatum wobec Czechosłowacji. Zażądał powrotu tego kraju w poczet habsburskiej własności. Prezydent Benes, skłócony z Polską i Niemcami, jak również pozbawiony wsparcia dawnych sojuszników z Bałkańskiej Ententy, znalazł się w izolacji. Mimo to, Benes postanowił odeprzeć imperialistyczną agresję Wiednia. Jednakże jedynie Czesi popierali swego prezydenta. Kiedy tylko Austria ogłosiła powszechną mobilizację wojsk, na Słowacji wybuchło antyrządowe powstanie. Bitwa graniczna trwała dwa tygodnie, zaś przygraniczna Bratysława zajęta została dopiero 19 lipca. Wojska austro-węgierskie z resztą zorganizowanego oporu wojsk czeskich na Słowacji rozprawiły się do połowy sierpnia. W tym samym czasie dotarto pod Pragę. Zdecydowanie zbyt późno Benes zaczął szukać wsparcia w Polsce, która mogłaby być jedynym rzeczywistym sojusznikiem, lecz ta (podobnie jak Niemcy) przyjęła postawę wyczekującą. Po nocnym szturmie Pragi z 20 na 21 września miasto padło, zaś prezydent z rządem uciekli do Pilzna. Od tego czasu kanclerz Adolf Hitler wzmógł presję na nieistniejące już de facto państwo by przekazać Niemcom Sudetenland (część Sudetów, gdzie Niemcy stanowili etniczną większość). Benes przystał na to w zamian za obietnicę bezpiecznego tranzytu jego i jego współpracowników na zachód Europy. Korzystając z okazji minister spraw zagranicznych Polski Józef Beck uzyskał zgodę tak Hitlera jak i kanclerza Austro-Węgier na przyłączenie Zaolzia do Rzeczpospolitej.
By zrozumieć postawę Polski w tym konflikcie należy spojrzeć na imperialną politykę zagraniczną Polski lat '30. Otóż, w 1937 roku, tuż po rozpadzie Bałtyckiej Ententy, prezydent Ignacy Mościcki, GISZ Edward Rydz i minister Beck na naradzie dotyczącej przyszłości Polski w Europie rozważali różne możliwości rozwoju sytuacji. Wedle notatek adiutanta marszałka Rydza najprawdopodobniejszymi opcjami były: 1) utrzymywanie wzajemnych gwarancji sojuszniczych z Francją i poszukiwanie tychże u Wielkiej Brytanii, 2) zbliżenie z Austro-Węgrami przeciwko Niemcom i Sowietom oraz 3) sojusz z Niemcami przeciw Sowietom. Trzecia opcja wymagałaby zrzeczenia się "korytarza", czyli Prus Środkowych. Druga opcja wikłałaby Warszawę potencjalnie w wiele konfliktów z państwami, które były do Polski raczej przyjaźnie nastawione. Pierwsza zaś - ryzykowny mariaż z nawet dwoma mocarstwami światowymi. Nie dziwi zatem, że to właśnie koncepcja Nowej Ententy wygrała. Dodatkowo, starano się rozgrywać dyplomatycznie Austro-Węgry przeciw Niemcom, co nie było aż tak trudne ze względu na zajęcie przez Wehrmacht większości Sudetenlandu, do którego pretensje rościł sobie Otto I.
Wraz z rozpadem Bałtyckiej Ententy przed Polską stanął problem rozwoju sił zbrojnych. GISZ uznał, że najważniejszym wyzwaniem gospodarczym będzie modernizacja wojsk lądowych i ich mechanizacja. W sztabie generalnym zaczęto zdawać sobie sprawę z konieczności wprowadzenia do arsenału nowoczesnych środków pancernych używanych jako mobilny odwód oraz siły przełamania. We wrześniu 1937 r. postanowiono o sformowaniu w ciągu roku 3 wzmocnionych brygad pancerno-motorowych. W grudniu zaś postanowiono o podwojeniu wysiłków produkcyjnych. Dzięki temu już w lutym 1938 r. sformowana została 10. Pancerno-Motorową Brygadę Kawalerii pod dowództwem płk Stanisław Maczek, którą skoszarowano w Kielcach. Z końcem kwietnia zaś pod generałem broni Gustawem Dreszerem Warszawska Dywizja Pancerno-Motorowa. I tak polskie wojska lądowe rozwijały się przez cały 1938 rok, lecz nic nie było w stanie zrównoważyć potencjału Niemiec. W obliczu słabości własnego lotnictwa, postanowiono wdrożyć do masowej produkcji przeznaczoną na eksport maszynę PZL P.24, z których planowano sformować 18 nowych dywizjonów. Równolegle do tego konstruktorzy opracowywali prototypowe egzemplarze nowej maszyny, która miałaby być wdrażana do lotnictwa wojskowego od jesieni 1939 roku. Zaś na przełomie 1938/39 r. siły zbrojne Rzeczpospolitej wyglądały dość słabo, mimo militarystycznego prężenia imperialistycznych muskułów przez faszystowski reżim.
Co ciekawe, konflikt austro-węgiersko-czechosłowacki nie był w Europie jedynym krwawym w tym okresie. Latem 1936 r. wybuchła w Hiszpanii wojna domowa między sekularystycznymi republikanami a nacjonalistycznymi zwolennikami generała Franco. Siły faszystowskie zostały jednak szybko zepchnięte do defensywy i niewiele wskazywało na możliwość odzyskania przez nich inicjatywy. Nie można zapomnieć o dużej pomocy Związku Sowieckiego dla sił broniących Republiki. Bo Związek postanowił wycofać się z głównego nurtu polityki międzynarodowej i zająć się własnymi problemami wewnętrznymi.
środa, 25 kwietnia 2012
Muzyczny Mittwoch vol 11
Moi drodzy, pora zakończyć cykl "nietypowej" muzyki, o której słuchanie moglibyście mnie nie podejrzewać. A jako że koniec jest tylko jeden - musi być z pompą! A zatem, enjoy!
;)
wtorek, 24 kwietnia 2012
Nad Polską czerwony sztandAAR vol 0
Zachęcony dobrym przykładem Przodowników Pracy w Licencjacie, postanowiłem sam popuścić wodze fantazji i stworzyć AARa (After Action Report) w stosunkowo nieklasycznej formie. Będzie to bowiem historia fikcyjnego polskiego komunisty, który... A z resztą, zapraszam do lektury ;) Postaram się z siebie wylać porządny kawał socrealu:
Nad Polską Czerwony SztandAAR
czyli o proletariackim śnie
odc. 0 - prolog, czyli jak to się zaczęło
Naturalną koleją rzeczy w życiu imperiów jest ich wzrost na drodze ekspansji, osiągnięcie apogeum potęgi i mniej lub bardziej gwałtowny upadek. Tako upadały cywilizacje wielu rzek, antyczny Rzym czy napoleońska Francja. Wraz z nastaniem wieku dwudziestego jasnym było, że ludzkie imperia w historii ludzkości nie były nigdy tak monstrualne, tak wielkie i mocarne. Nigdy też konsekwencje ambicji tak niewielu ludzi nie były w stanie dotknąć tak wielu. A tę cykającą bombę zdetonował jeden człowiek - Gawriło Princip, zabójca habsburskiego arcyksięcia Ferdynanda. I rozpętała się hekatomba dziesiątek milionów istnień ludzkich. Budowana przez dekady antyimperialna świadomość klasowa europejskiego proletariatu uległa pod naporem narodowej gorączki, czego prędko zaczęto żałować. Wraz z mijającymi latami i milionami kolejnych zabitych i rannych przelewała się czara goryczy społeczeństw pogrążonych w wojnie. A gdy już dość było ludziom cierpień tej okrutnej swym bezsensem wojny - zaczęli się burzyć. Sygnał do powstania dał towarzysz Lenin w Piotrogrodzie w 1917 roku. Później powstawały Moskwa, Odessa, Kilonia, Hanower, Monachium, Budapeszt... Młodzi ludzie prowadzeni przez socjalistycznych kaznodziejów nowej wiary zmieniali świat. Pod ich butami waliły się imperia, wyczerpane czteroletnim klinczem. A jednym z nich był poborowy z niemieckiej wówczas Wielkopolski, Alojzy Stolzberg, polski Żyd.
Urodzony w 1898 roku w Poznaniu trzeci syn drobnego rzemieślnika nie miał łatwego życia. Jego dzieciństwo przypadało na okres rosnącej z wolna choroby antysemityzmu w Europie. We Francji wybuchła tzw. "sprawa Dreyfussa", w carskiej Rosji dochodziło do krwawych pogromów. II Rzesza wydawała się jawić jako spokojna przystań, choć i na stosunkowo rolnicze tereny Cesarstwa docierały nowe prądy polityczne. Rodzina Alojzego starała się pogodzić ze sobą tożsamość zarówno żydowską, jak i powszechną wokół polsko-niemiecką mieszankę. Jego starsi bracia byli awanturniczymi typami. Najstarszy (Brunon) wciągnął się działalność socjalistyczną. Jako siedemnastoletni chłopak uciekł z domu by wziąć udział w Rewolucji 1905 roku w rosyjskim zaborze. Wtedy też przyłączył się do konspiracyjnej działalności PPSu. Młodszemu od niego o 2 lata Hermanowi bliższa była jednak sprawa ruchu syjonistycznego i kiedy tylko skończył 20 lat popłynął na fali Drugiej Aliji budować w Palestynie państwo żydowskie. Zaś najmłodszy z nich Alojzy starał się wieść możliwie spokojne życie, choć z sielanki szewskiego fachu wyrwała go imperialistyczna zawierucha w 1916 r., kiedy to został wcielony do wojska i wysłany na zaplecze frontu zachodniego. Pełnił tam funkcję głównie porządkowe i logistyczne. Wtedy też, widząc cierpienie rannych stał się podatniejszy na socjalistyczną propagandę niż kiedykolwiek. I gdy po dwóch latach od wcielenia do służby głowy podnosić zaczęli marynarze - nie był jedynym, co nie chciał do nich strzelać. Było bowiem wielu takich jak on, a razem stanowili siłę.
Siła ta jednakże została złamana przy pomocy freikorpsowych bagnetów, zanim ktokolwiek mógł choćby pomyśleć o możliwej odsieczy ze wschodu. Wielu takich jak ranny Alojzy salwowało się ucieczką z kraju w obawie przed możliwym krwawym odwetem ze strony skrajnie prawicowych bojówek. Najbliżej zaś było do wyzwolonej przez Polaków Wielkopolski. Tam też najmłodszy Stolzberg zajął się rekonwalescencją i śledzeniem wiadomości płynących z niebawem utworzonego kolejnego frontu kontrrewolucji - wojny polsko-bolszewickiej. Niemal na jego własnych oczach walił się sen o globalnej rewolucji, która po trupie "białej" Polski mogłaby przejść do Niemiec i rozpalić gaszony wojskowym butem płomień społecznego oporu. Płomień, który ostatecznie dobiłby imperia Europy i zakończył pewien okres w historii. Ale czy na przedpolach Warszawy egzekucja została anulowana, czy jedynie odroczona?
środa, 18 kwietnia 2012
Muzyczny Mittwoch vol 10
Byłem wieczorem z wczoraj na dzisiaj w klubie. Dajcie spokój, muzyka (a raczej rąbankowe remiksy rodem z jakiejś Vivy czy innego MTV) zupełnie nie stwarzała atmosfery do dobrej zabawy. I ten casus wykorzystując, pragnę przedstawić Wam moje najnowsze znalezisko - a utrzymane w klimacie trudno się po mnie tego spodziewać - Big Bad Voodoo Daddy. Przygotujcie się zatem na swingowanie rodem z fourtiesów! Poniżej próbka twórczości w postaci youtubowej playlisty:
piątek, 13 kwietnia 2012
Polonica.net to stan umysłu
Część z Was wie, czym była świętej pamięci Polonica.net ( 2002–2010 ['] ), lecz moi nieco nowsi znajomi zapewne nie mają nawet pojęcia, z czym mogli obcować jeszcze dwa lata temu. Tymże z Was poświęcam ten wpis.
Otóż wyobraźcie sobie, moi Drodzy, że w obliczu istniejących grup intelektualno-ideologicznych PiS to umiarkowani centryści. A "Blood&Honour" to jeszcze nie jest skrajność. Przedstawia to wykonany przeze mnie dosyć umowny schemat wraz z legendą(1). Jednak kim trzeba być, by zasłużyć sobie na takie miano?
Wystarczy żyć w przeświadczeniu o tym, że nad losami Polski już od średniowiecza ciąży fatum żydostwa, a raczej żydopasożytnictwa na Narodzie Polskim. Jedynym jasnym momentem w historii tego (bo trudno mi w tym kontekście przez klawiaturę przechodzi "naszego") kraju, kiedy elity były choć częściowo propolskie to endecja z Romanem Dmowskim na czele. Piłsudski (jako agent austriacki i niemiecki, a ponadto socjalista, więc pachoł żydokomuny) to zbrodniarz, który odpowiada za zacofanie polskiej armii tego okresu, zaś szerokimi wpływami mogły poszczycić się żydomasońskie loże jak B'nai B'rith (2). Później, jak wszyscy wiedzą (prawda?), na żydobloszewickich bagnetach sowietów i berlingowców zaprowadzono w Polsce komunizm/judeopolonię totalitarną (3). I trwało to tak do lat '80, kiedy to pojawiła się "Solidarność", którą towarzysz Kiszczak niemal od razu zasypał gąszczem TW "Bolków" i innych. To z nimi dogadał się później w Magdalence. Zaś jedynym człowiekiem, który nie był umoczony w różne układy był Stan Tymiński, oczywiście niszczony przez esbecję i jej spadkobierców. Dlatego też III RP jest państwem agenturalnym, choć nie tylko dlatego...
Ostro? Po bandzie? Bez trzymanki? A to dopiero początek. Wyobraźcie sobie bowiem, że tak naprawdę to wszyscy (4) z elit PZPR, opozycji czy wierchuszki Kościoła Katolickiego byli pochodzenia żydowskiego, agentami komuny lub i jednym i drugim na raz! Jasnym zatem wydaje się fakt postępujący za tym - III RP jest tworem w całości zawłaszczonym przez obce siły okupacyjne! Co gorsza, każda z mainstreamowych sił politycznych wywodzi się z kręgów okołostołowych - PZPO z KLD, PiS z PC i reszty planktonu postsolidarnościowego, SLD - wiadomo, pogrobowcy komuny. Fakt ten również łatwo nałożyć na plan współpracy służb wywiadowczych obcych interesów. PZPO służy Niemcom i Unii (Traktat Lizboński = 5. rozbiór Polski, pamiętajcie!), PiS to agentura amerykańsko-syjonistyczna, zaś o SLD nie ma co nawet pisać.
Na szczęście Polonica.net rozpracowała to wszystko robiąc zestawienie "who-is-who" znane pod nazwą "Lista żydów w zniewalanej Polsce i osób pochodzenia żydowskiego, o oryginalnych, rodowych, i zmienionych nazwiskach" (pisownia oryginalna!) (5). Dla dobra naukowo-badawczego postanowiłem wykonać kilka przykładowych rzutów ekranu z tego dzieła, coby pokazać z czym można cały czas (poprzez zachomikowane kopie) mieć do czynienia: galeria pięciu obrazków.
Ale niestety/na szczęście nie ma już strony Polonica.net. Kto zatem ma nam, szarym, manipulowanym Polakom uświadamiać prawdę o sytuacji w naszej Ojczyźnie? O to paradoksalnie nie ma co się jakoś strasznie martwić. Otóż Polonica.net jest znacznie żywotniejsza niż zbiór kodów na amerykańskim serwerze. Polonica.net to stan umysłu, jeśli nie obca planeta czy choćby równoległy wymiar. Wyszło to bardzo ładnie na przykładzie publicysty-emeryta Henryka Pająka, którego dosyć klarowne wystąpienie na spotkaniu z czytelnikami w Kielcach, 23 czerwca 2010 wpisuje się w ogólny schemat myślowy przekazany powyżej (wystąpienie, bez dyskusji, spisane tutaj). Ale on nie jest jedyny. Rok temu wypłynęło do mainstreamowych mediów nagranie ze zjazdu USOPAŁu (Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej), z którym (oraz z tym i tym też) polecam gorąco się zapoznać. Daje to pewne wskazówki, gdzie szukać wyznawców idei prezentowanych niegdyś na Polonice.net - za granicą, wśród Polonii, która ma nikłe/żadne pojęcie o tym, co się tutaj na miejscu dzieje. I emeryci-mitomani. Jednakże byłoby to zdecydowanie zbyt prymitywne uproszczenie tematu. Jest przecież również gajowy Marucha oraz bliżej nieokreślona liczba jemu podobnych. Nie umiem wykazać ich jednoznacznego powiązania z Polonicą.net, lecz zbieżność poglądów wydaje się być uderzająca.
Podsumowując ten obszerny, zgłębiony przeze mnie temat jedynie po łebkach, temat - odcięcie choćby i największej głowy nie zabija hydry jako takiej. Lernejskiej w miejsce kikuta odrasta kilka nowych. Pytanie, na ile nieszkodliwa może być hydra pozostawiona sama sobie.
(1) - jestem gotowy do polemiki, ale to byłoby tutaj "offtopic"
(2) - swoją drogą, do napisania tej notki zachęciło mnie odnalezienie bloga Gajowego Maruchy
(3) - trudno mi było znaleźć jakąś zgrabną nazwę, ale myślę że ta oddaje rzeczywistość
(4) - lub prawie wszyscy
(5) - Co zabawne, na liście nie znalazłem m. inn. Czesława Kiszczaka, Wojciecha Jaruzelskiego, Gierka czy Gomułki, mimo umieszczenia tak oczywistych osób, jak Józef Cyrankiewicz czy Bolesław Gebert. Choć swoją drogą mogło być to dla autorów zbyt oczywiste...
środa, 11 kwietnia 2012
Muzyczny Mittwoch vol 9
Kontynuując zaczęty przed tygodniem wątek inspiracji/aranżacji kawaii proponuję udać się w podróż z Australii przez Pacyfik. Nie wylądujemy jednak w USA, lecz w ... Japonii! (cóż za zaskoczenie) Dzisiaj zaprezentuję Wam coś o niebo mniej niszowego, choć również mało znanego w Szlachetnym Kraju nad Wisłą. Otóż, jest to pewnego rodzaju j-popowy projekt muzyczno-taneczny (bo trudno nazwać to grupą muzyczną) o rotacji członków porównywalnej na gruncie polskim z Lombardem czy też posadą trenerską warszawskiej Polonii. Mowa o sztandarowym produkcie Hello! Project (nie mylić z Hello Kitty) - Morning Musume.
Tak w skrócie, żebyście nie musieli zbytnio riserczować cioci Wiki - zaczęło się od rockmana, który chciał początkowo zorganizować casting na żeński wokal do swego zespołu, ale potem wpadł mu do głowy zgoła inny pomysł. Wybrał sobie kilkoro z uczestniczek i sformował j-popowy girlsband. Tenże rockman (taki japoński Jacek Cygan) od tego czasu (1997 rok) pisze teksty i trzyma ogólną pieczę nad projektem, w którym co kilka lat dochodziło do przetasowania składu, dostarczenia "świeżej krwi". Na organizowanych niczym nasz "Idol" castingach wykuwał się skład grupy (klarowny chronologiczny schemat dostępny tutaj). Późniejsze losy "weteranek" potoczyły się różnie. Jedne znalazły swe miejsce w grupach tworzonych pod marką Hello! Project, inne pozakładały swoje zespoły, czy też wybrały kariery poza przemysłem muzycznym (reklama, modeling ect).
Samo zjawisko wydaje mi się być fascynującym, samo nakręcającym się kombajnem do zbierania szmalcu, a przy tym sztandarowym przykładem popu alternatywnego wobec tego, co mamy u siebie na Zachodzie. I chociażby przez samo to (i niezaprzeczalnie profesjonalnie zrobioną warstwę audio) postanowiłem zachęcić Was do przyjrzenia się twórczości z Kraju Kwitnącej Wiśni (albowiem nie wszystko stamtąd musi wyglądać tak). Poniżej ledwie subiektywnie wybrany ekstrakt. Po tłumaczenia tekstów do pana G.
Subnięte:
Niesubnięte, ale lecąc po 'pokoleniach':
3, 2, 1, Breakin' Out! (piosenka promująca Anime Expo 2009)
wtorek, 10 kwietnia 2012
Za co kochamy D&D
Jak wiele z Was wie, D&D jest systemem osadzonym w realiach heroic fantasy. Jest to nurt zakładający, że gracze dokonują chwalebnych czynów (z reguły - niszczenie zła), które opisane spokojnie mogłyby być w najróżniejszych starożytnych/średniowiecznych eposach i baśniach. Zręcznie poprowadzona jednak (jak niemal każda gra fabularna) ma potencjał dostosowania się do różnego rodzaju praktyk graczy, jak zachowania nieheroiczne czy nawet antyheroiczne. Jednakże czymże byłoby pokonanie nemezis, czy też po prostu finalbossa, jeśli ten nie posiadałby rozmaitych dziwacznych popleczników, równie złych/pokręconych/strasznych. A niekiedy absurdalnych. Bowiem, jeśliby wykorzystywać rozmaite suplementy, na przestrzeni ostatnich ponad trzech dekad (od pierwszego wydania D&D w 1974 r.) wydano ich tyle, że zapełniłyby one kilka solidnych bibliotecznych regałów. Dzisiaj proponuję Wam rzucić okiem na nieco zgryźliwy i marudny komentarz z zagramanicznych internetów, który wpisuje się poniekąd w nurt tego typu dowcopasków. Do Waszej oceny pozostawiam, na ile celnych ;)
środa, 4 kwietnia 2012
Muzyczny Mittwoch vol 8
Przemyśliwując MM6 doszedłem do wniosku, że ciekawym mogłoby być odsłonięcie przed Wami mojej nie tyle ciemnej, co dziwnej, weird strony muzycznej. Zatem na przestrzeni kwietnia zamierzam dzielić się z Wami muzyką, o której słuchanie zapewne byście mnie nie podejrzewali. Muzyką, która wygrzebana została z przepastnych odmętów serwerów, odkryta podczas licznych eskapad w nieznane strony internetów.
Myślę, że dobrym przykładem czegoś takiego będzie płyta "Dendrite" zespołu Bitch Brigade. Już sama nazwa powodować powinna małe uczucie wtf?, a co dopiero image wokalistki! A jednak, w ciemnicy spokojnego pomieszczenia, ze słuchawkami na uszach, muzyka tego typu pokazuje swoje oblicze. Nie ambitne i powalające głębią. Nie na wpół bezmyślną łupankę (bo na "w całości" nie uwierzę, kompletny shit się nie sprzedaje, więc coś w tym jednak musi być). Ale jakie to w odbiorze jest, musi zadecydować każdy z osobna. Nie wszystkim przypadnie do gustu, część z Was zapewne odpadnie na samej estetyce "różowo-kawaii",ale według mnie warto spróbować czegoś odmiennego:
Bubblegum cyberBitter
Licky The Carnivorous Pony
Run
Sparklesome
We Are United
Tears Are What We Do Now
Be A Man
Take Me Away