wtorek, 24 kwietnia 2012

Nad Polską czerwony sztandAAR vol 0

Zachęcony dobrym przykładem Przodowników Pracy w Licencjacie, postanowiłem sam popuścić wodze fantazji i stworzyć AARa (After Action Report) w stosunkowo nieklasycznej formie. Będzie to bowiem historia fikcyjnego polskiego komunisty, który... A z resztą, zapraszam do lektury ;) Postaram się z siebie wylać porządny kawał socrealu:



Nad Polską Czerwony SztandAAR

czyli o proletariackim śnie


odc. 0 - prolog, czyli jak to się zaczęło



Naturalną koleją rzeczy w życiu imperiów jest ich wzrost na drodze ekspansji, osiągnięcie apogeum potęgi i mniej lub bardziej gwałtowny upadek. Tako upadały cywilizacje wielu rzek, antyczny Rzym czy napoleońska Francja. Wraz z nastaniem wieku dwudziestego jasnym było, że ludzkie imperia w historii ludzkości nie były nigdy tak monstrualne, tak wielkie i mocarne. Nigdy też konsekwencje ambicji tak niewielu ludzi nie były w stanie dotknąć tak wielu. A tę cykającą bombę zdetonował jeden człowiek - Gawriło Princip, zabójca habsburskiego arcyksięcia Ferdynanda. I rozpętała się hekatomba dziesiątek milionów istnień ludzkich. Budowana przez dekady antyimperialna świadomość klasowa europejskiego proletariatu uległa pod naporem narodowej gorączki, czego prędko zaczęto żałować. Wraz z mijającymi latami i milionami kolejnych zabitych i rannych przelewała się czara goryczy społeczeństw pogrążonych w wojnie. A gdy już dość było ludziom cierpień tej okrutnej swym bezsensem wojny - zaczęli się burzyć. Sygnał do powstania dał towarzysz Lenin w Piotrogrodzie w 1917 roku. Później powstawały Moskwa, Odessa, Kilonia, Hanower, Monachium, Budapeszt... Młodzi ludzie prowadzeni przez socjalistycznych kaznodziejów nowej wiary zmieniali świat. Pod ich butami waliły się imperia, wyczerpane czteroletnim klinczem. A jednym z nich był poborowy z niemieckiej wówczas Wielkopolski, Alojzy Stolzberg, polski Żyd.

Urodzony w 1898 roku w Poznaniu trzeci syn drobnego rzemieślnika nie miał łatwego życia. Jego dzieciństwo przypadało na okres rosnącej z wolna choroby antysemityzmu w Europie. We Francji wybuchła tzw. "sprawa Dreyfussa", w carskiej Rosji dochodziło do krwawych pogromów. II Rzesza wydawała się jawić jako spokojna przystań, choć i na stosunkowo rolnicze tereny Cesarstwa docierały nowe prądy polityczne. Rodzina Alojzego starała się pogodzić ze sobą tożsamość zarówno żydowską, jak i powszechną wokół polsko-niemiecką mieszankę. Jego starsi bracia byli awanturniczymi typami. Najstarszy (Brunon) wciągnął się działalność socjalistyczną. Jako siedemnastoletni chłopak uciekł z domu by wziąć udział w Rewolucji 1905 roku w rosyjskim zaborze. Wtedy też przyłączył się do konspiracyjnej działalności PPSu. Młodszemu od niego o 2 lata Hermanowi bliższa była jednak sprawa ruchu syjonistycznego i kiedy tylko skończył 20 lat popłynął na fali Drugiej Aliji budować w Palestynie państwo żydowskie. Zaś najmłodszy z nich Alojzy starał się wieść możliwie spokojne życie, choć z sielanki szewskiego fachu wyrwała go imperialistyczna zawierucha w 1916 r., kiedy to został wcielony do wojska i wysłany na zaplecze frontu zachodniego. Pełnił tam funkcję głównie porządkowe i logistyczne. Wtedy też, widząc cierpienie rannych stał się podatniejszy na socjalistyczną propagandę niż kiedykolwiek. I gdy po dwóch latach od wcielenia do służby głowy podnosić zaczęli marynarze - nie był jedynym, co nie chciał do nich strzelać. Było bowiem wielu takich jak on, a razem stanowili siłę.

Siła ta jednakże została złamana przy pomocy freikorpsowych bagnetów, zanim ktokolwiek mógł choćby pomyśleć o możliwej odsieczy ze wschodu. Wielu takich jak ranny Alojzy salwowało się ucieczką z kraju w obawie przed możliwym krwawym odwetem ze strony skrajnie prawicowych bojówek. Najbliżej zaś było do wyzwolonej przez Polaków Wielkopolski. Tam też najmłodszy Stolzberg zajął się rekonwalescencją i śledzeniem wiadomości płynących z niebawem utworzonego kolejnego frontu kontrrewolucji - wojny polsko-bolszewickiej. Niemal na jego własnych oczach walił się sen o globalnej rewolucji, która po trupie "białej" Polski mogłaby przejść do Niemiec i rozpalić gaszony wojskowym butem płomień społecznego oporu. Płomień, który ostatecznie dobiłby imperia Europy i zakończył pewien okres w historii. Ale czy na przedpolach Warszawy egzekucja została anulowana, czy jedynie odroczona?

1 komentarz:

  1. Hoho, bardzo zabawne aluzje, doprawdy.

    Jestem zaintrygowany, czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń