Nad Polską Czerwony SztandAAR
czyli o proletariackim śnie
odc. 3 - jesienna burza
Położenie państwa polskiego w lecie 1939 r. było gorzej niż złe - było krytyczne. Przewaga Wehrmachtu nad Wojskiem Polskim była przytłaczająca. W wyniku problematycznej polityki prowadzonej przez ministra Becka Rzeczcpospolita nie potrafiła wybrnąć z pata międzynarodowego, kiedy to III Rzesza i Związek Sowiecki nie byli nastawieni do niej przychylnie, Austro-Węgry skłaniały się ku przychylnej neutralności, Litwa była otwarcie wroga, a Rumunia - obojętna. Ponadto, Anglia i Francja, zgodnie z imperialistyczną polityką, dyplomatycznie wyrażali wsparcie dla Warszawy. Gorzej jeśli chodziło o podpisanie konkretnego porozumienia sojuszniczego. Polska znalazła się zatem w głębokiej izolacji.
Najbardziej zdawali sobie sprawę z tego ludzie ze służb specjalnych. Problemem był ich głęboki podział. I o ile "Dwójka" (mając znacznie lepszy wgląd w Niemcy dzięki Samodzielnemu Referatowi Sytuacyjnemu "N") uważała, że należy związać się z III Rzeszą przeciwko bolszewikom, to służby cywilne widziały w nazistach główne zagrożenie dla ojczyzny. Co prawda Służba Śledcza (wywodząca się z utworzonej w 1924 r. Policji Politycznej) była otwarcie antykomunistyczna, jednakże w wielu jednostkach podległych MSW znaleźć można było światłych ludzi zdająych sobie sprawę z konieczności współpracy z sowietami. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy o tych rozbieżnościach wiedziała postsanacyjna klika decyzyjna z marszałkiem Śmigłym-Rydzem na czele. Wydaje się, że nie, o czym świadczą wydarzenia z sierpnia 1939 r.
Na codziennych naradach u GISZa skład osobowy był następujący: marszałek Śmigły-Rydz, generał Tadeusz Kasprzycki (szef MSWoj), podpułkownik Franciszek Dobrowolski (szef Samodzielnego Referatu "N") oraz pułkownik Józef Beck. Zwyczajowo ppłk Dobrowolski referował raporty i przedstawiał swoje sugestie dotyczące kolejnych posunięć rządzących. To właśnie wtedy, między 9:00 a 9:45 podejmowano decyzje dotyczące polityki zagranicznej i wewnętrznej. Nie można mieć pewności, czy już wtedy ppłk Dobrowolski był agentem Abwehry, jednakże wiele wydaje się na to wskazywać. Na przykład 3 sierpnia na spotkaniu u GISZa przedstawił raport, który był niezwykle brzemienny w skutki. Głosił w nim, iż Niemcy wcale nie dążą do wojny, a jedynie do zastraszenia Polski w obliczu pewnych gwarancji francusko-brytyjskich (sic!). Jednakże jeśli Niemcy poczują się zagrożeni i będą mieli kilka dni na działanie - dokonają mobilzacji, co przypieczętuje los Polski. Przez to wnioskował, aby jedynie uzupełnić stany w jednostkach już będących w stanie operacyjnym. Dzięki temu (oraz w pełni skadrowanym jednostkom pancernym) możliwe byłoby wdrożenie w życie planu Cyprian w chwili, gdy wojna wisiałaby na włosku. Znad granicy pod Berlin wystarczyło pokonać niespełna 200 km, przez co potężna ofensywa pancerno-kawaleryjska mogła dokonać przełamania frontu i poważnie zagrozić stolicy III Rzeszy. Wedle raportu Dobrowolskiego miało to zmusić Hitlera do ustąpienia i w sprawie roszczeń lub przynajmniej podburzy stronnictwa wewnątrz Wehrmachtu przeciwko wodzowi. Niestety, zebrani na naradzie uznali ten "raport" za dobry omen.
Wtedy też gen. Kasprzycki rozpoczął wdrażanie procedury uzupełniania stanu jednostek, zaś GISZ odrzucił plany mobilizacji 15 DPiech, 18 BKOP i 10 BKaw. Przystąpiono również do poszukiwania odpowiedniego dowódcy mogącego poprowadzić atak 6 jednobrygadowych Korpusów Pancernych na Berlin. Rozpoczęto wstępne konsultacje z kilkoma generałami (m. in. Władysławem Bortnowskim, Antonim Szylingiem i Tadeuszem Kutrzebą), które zostały zwieńczone manewrami poligonowymi 16 sierpnia. Najwyższą stabową ocenę otrzymał gen. Kutrzeba i to jego wprowadzono w tajniki planu. Sam generał ideą uderzenia na Berlin zachwycony nie był, lecz co wojskowy mógł zrobić w obliczu jasnej decyzji politycznej?
Gdy 20 sierpnia Francja i Anglia starały się wymóc na Związku Sowieckim walkę w obronie imperialistycznej Polski, władzom w Warszawie powinna zapalić się w głowach czerwona lampka. Był to ostatni moment na zażądanie od władz państw zachodnich jasnych gwarancji. Jednakże w wyniku raportów Dobrowolskiego Śmigły-Rydz był przekonany o sile pozycji swego reżimu. W odróżnieniu od niego towarzysz Stalin znacznie lepiej zdawał sobie sprawę z rzeczywistej sytuacji. Dlatego też 23 sierpnia ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Związku Sowieckiego podpisali w Moskwie pakt o nieagresji. W wyniku wspólnych interesów zdecydowano się również na podział Polski i regionu. Dzięki temu Hitler miał wolne ręce w wystosowaniu ultimatum 30 sierpnia. GISZ oczywiście odwmówił i rozkazał gen. Kutrzebie uderzenie wzdłóż Warty w kierunku Odry i Berlina.
Niestety, dla imperialistycznej kliki postsanacyjnej, sytuacja na froncie wyglądała zdecydowanie gorzej niż świadczyć by o tym mogły raporty Dobrowolskiego. Na długości całego fontu (pomijając próbę przełamania dokonywaną przez 6 wzmocnionych brygad pancernych i kawalerysją rezerwę pod gen. Rómmlem) Wojsko Polskie ustępowało pod liczebną i jakościową przewagą Wehrmachtu. Polskie ośrodki obrony pękały jak bańki mydlane przebijane szpikulcem do lodu. W sztabie Naczelnego Wodza zapanował trudny do opisania chaos, a sam Śmigły-Rydz, gdy zrozumiał krytyczność sytuacji, w której znalazła się prowadzona przez niego ojczyzna, podjął nieudaną próbę samobójczą. Całość sabotowana była przez agentów Abwehry ulokowanych w różnych miejscach struktur łączności i decyzyjnych Sztabu Generalnego. Doprowadziło to do sytuacji, w której w nocy z 1 na 2 września, w obliczu braku powodzenia ofensywy, gen. Kutrzeba podjął decyzję o wycofaniu na wschód w celu osłony dywizji wycofujących się z "korytarza". Gdańsk został odcięty od reszty kraju, a armia w Małopolsce rozbita. Kilka tysięcy żołnierzy pod generałem Stefanem Dembińskim uciekło przez granicę z Austro-Węgrami, zaś ich śladem ruszyło również wielu innych wojskowych skonfliktowanych z postsanacyjnym reżimem oraz fale uchodźców.
Wracając na północ, relatywnie jeszcze niewyszczerbione brygady pancerno-motorowe dotarły w okolice Łodzi wieczorem 2 września, gdzie spotkały się z silnym naporem pancernym generała von Mansteina.Jednakże nawet wielkie poświęcenie w organizowaniu akcji opóźniających i kontrataków nie było w stanie uratować wszystkich. Już 5 września opór uległ załamaniu i jedyną zdolną do prowadzenia zroganizowanego, skutecznego opeou jednostką była 10. Pancerno-Motorowa Brygad aKawalerii pod pułkownikeim Maczkiem. Podjęto zatem decyzję o wycofaniu się na Radom i Warszawę. Był to też dzień upadku Westerplatte i udanej próby nawiązania kontaktu ze Sztabem Generalnym. Niewiele to jednak zmieniało w krytycznej sytuacji całego wojska. Śmigły-Rydz wydał rozkaz utrzymania przyczółka radomskiego i wykonania kontrataku na Żyrardów i Pabianice, w kierunku których zmierzała trzydywizyjna Armia Łódź generała Kazimierza Sosnkowskiego. Był to ostatni relatywnie dobrze zorganizowany związek taktyczny, na utratę którego nie można było sobie pozwolić. Jednakże największą ku temu przeszkodą był Wehrmacht. I kiedy Sosnkowski wkraczał do Łodzi, Kutrzeba zmuszony został do wycofania się na Warszawę. 10 września obrona stolicy składała się jedynie z dwóch dywizji piechoty (w tym 1. DPiech im. Józefa Piłsudskiego pod generałem Podhorskim) i sił pancernych, które to musiały się mierzyć z ofensywą niemiecką. Następnego dnia skapitulowała osamotniona Armia Łódź.
W obliczu totalnej klęski na froncie, uciskane przez postsanacyjny reżim mniejszości białoruska i ukraińska zaczęły podnosić głowy. Na zachodniej Białorusi i Ukrainie ludność entuzjastycznie witała koncentrujące się nad granicą wojska sowieckie. Do akcji wkroczyło GRU dostarczając broń i pomagając ludowi się zorganizować. Efektem tego było powstanie Zachodnioruskiej Republiki ze stolicą w Pińsku. Natychmiastowo do akcji pacyfikacyjnej przystąpili niezmobilizowani funkcjonariusze Korpusu Ochrony Pogranicza. Po rewolucyjnym szoku oddziały te zdołały pobić bojowników o wolność w serii starć pod Drohiczynem, Lubieszowem i Łuckiem. 21 września siły rewolucjonistów zepchnięte zostały w poleskie bagna, zaś komitet rewolucyjny przeniósł swoją siedzibę do Równego. Tamże podpisany został akt przyłączenia do Związku Sowieckiego, przez co Armia Czerwona miała pretekst by wkroczyć.
Od 13 września, kiedy Warszawa znalazła się w okrążeniu, stalowy uścisk zaczął się bezlitośnie zacieśniać na szyi resztek sił polskich. Wehrmacht atakował z północy i południa wzdłuż obu brzegów Wisły, uderzali przez Wolę, Pragę i Rembertów. Walki były krwawe i obie strony okupiły daniną niewinnej krwi. Każda ulica, każde skrzyżowanie i każdy plac wypełnione były warkotem silników i odgłosami strzałów. Niestety, niemiecka broń przeciwpancerna zdawała egzamin lepiej niż polska. Gehenna trwała do 8:00 25 września, kiedy to ostatnie oddziały broniące Belwederu skapitulowały. Szefostwo wojskowe państwa zostało wzięte do niewoli, zaś prezydent Mościcki wysłany został do Bydgoszczy, gdzie wraz z Adolfem Hitlerem podpisali wymuszony przez angielskiego premiera Traktat Bromberski. Sankcjonował on cesje terytorialne na rzecz Niemiec i Związku Sowieckiego. Ponadto, regulował podporządkowanie polityki zagranicznej Rzeczypospolitej III Rzeszy, podobnie jak przemysł zbrojeniowy, maszynowy, chemiczny i wydobywczy. Wojsko Polskie traciło niezależność decyzyjną, a Wehrmacht mógł stacjonować na polskiej ziemi.
Międzynarodowo zaś, najważniejszym faktem było dyplomatyczne starcie się dwóch ciał imperialnych - Niemiec i Austro-Węgier. Hitler, uznając że polscy żołnierze po przekroczeniu granicy w Karpatach mogą prowadzić stamtąd akcje partyzanckie, zażądał od cesarza Ottona zezwolenia na wojskową inspekcję tych terenów. Przez pięć dni cesarz ignorował noty tłumacząc się rekreacyjnym pobytem w Bad Kleinkirchheim, lecz kiedy ambasador Franz von Papen zagroził swoim powrotem do Niemiec - Otto ustąpił. 21 września Wehrmacht Wkroczył na Słowację, jednakże Polacy byli już w drodze do Rumunii.
I tak oto mikroimperium znalazło się pod jeszcze bardziej faszystowskim butem.
O proszę.
OdpowiedzUsuńMyślałem, że Polska całkiem zniknie z mapy, a akcja przeniesie się do nowej SSR :)
Biorąc pod uwagę stan rzeczy, to Hitler zachował się podejrzanie uprzejmie wobec polskiego rządu.
Sam się zdziwiłem, bo co prawda taki event jest, ale za cholerę nie mogę go znaleźć. Największym problemem jest to, że eventy stricte dedykowane nazistowskim GER są 6 (sic!) plikach tekstowych, w dodatku oryginalnie zapisane po francusku. To, że mam jakieś koślawe tłumaczenie na angielski zawdzięczam chyba jedynie zmianie języka w grze.
OdpowiedzUsuńSkoro nie mogłem go znaleźć, to nie mogłem go też uśpić. Ale jako gracz-aarowiec nie widzę w tym wiele kłopotu. Więcej kłopotu jest w tym, co się porobiło potem (trochę z mojej winy z 1939 r.). Ale o tym w następnym odcinku, pewnie po 27.06.